Ostatnio dodane fotki

Insygnia nieznane
Sp.Sprzęt Rybacki Warszawa Art.2
Wystawa zabytkowych kołowrotków - Powidz 2016
Wystawa zabytkowych kołowrotków - Powidz 2016

Strony partnerskie



Nasz Banner

Stare Kołowrotki

Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie online

· Goście online: 1

· Użytkownicy online:


· Łącznie użytkowników: 353

· Najnowszy użytkownik: koznails88

Kołowrotek wg Stanisława Stupkiewicza


Wędkarstwo nowoczesne
Stanisław Stupkiewicz

Rozdział pt. KOŁOWROTEK (wybór)


Pomysł pochodzi z 1884 roku. Wówczas to niejaki Malloch, wędkarz ze szkockiego miasta Perth, odwrócił szpulę swojego kołowrotka bokiem do przodu. Nasiąknięty wodą, czepliwy sznur (żyłek przecież wtedy nie znano) mógł dzięki temu bez szczególnego oporu spadać zwojami, zamiast ciężko odwijać. Autor usprawnienia nie mógł wtedy przypuszczać, jak zawrotną karierę zrobi jego pomysł. Że po stu latach kołowrotek o szpuli stałej, któremu dał on początek, będzie używany powszechnie - czy trzeba, czy nie. Że umożliwi rozwój całkiem nowych metod wędkowania, jak spinning. Że byle żółtodziób z jego pomocą osiągnie donośność i celność rzutów, do jakich dawni mistrzowie dochodzili latami. Że wreszcie ta właśnie konstrukcja (a nie wersja pierwotna ze szpulą obrotową, używana już ponoć w starożytnych Chinach) będzie się na znacznej połaci wędkarskiego świata kojarzyć z nazwą kołowrotek.
.....
Tego wszystkiego zatem Malloch przewidzieć nie mógł. Ale i jego wynalazek był jeszcze nader ułomny. Zarzucanie zestawu - owszem ułatwiał. Gorzej było jednak ze zwijaniem. Zadanie to dopiero po dwudziestu latach rozwiązał tkacz Illingworth z angielskiego Bradfordu. Na modę tkacką, bo jakże by. Uzupełnił mianowicie całość o obracający się wokół szpuli pazur, napędzany za pośrednictwem przekładni. To on nawijał linkę. Żeby zaś układała się równomiernie, z tą samą przekładnią sprzężona szpula wsuwała się i wysuwała. Każdy dostrzeże w tym zasadnicze zarysy konstrukcji współczesnej, przynajmniej tej najbardziej rozpowszechnionej.
Pazur (obecnie wodzik) wydłużył się w niej o kabłąk, osadzony na bębnie zwanym rotorem. Otwierany na czas zarzucenia, zamyka się przy pierwszym obrocie korbki, samoczynnie nagarniając żyłkę i naprowadzając ją na wodzik. Ten przy dalszym obracaniu, układa ją zwojami na szpuli. Obrót rotora jest możliwy albo w obie strony, albo tylko w jedną (w kierunku nawijania), zależnie od położenia przełącznika blokady ruchu wstecznego. Szpula jest z osią połączona poprzez sprzęgiełko cierne o regulowanej sile oporu.Pospolicie nazywa się je hamulcem. Kiedy na żyłkę działa odpowiednio duża siła, a rotor nie może się kręcić wstecz, sprzęgiełko zaczyna działać. Szpula obraca się, oddając żyłkę jak w zwykłym kołowrotku obrotowym. Siłę, przy której to następuje, nastawia się za pomocą pokrętki regulacyjnej.
.....
Rzecz jasna, wszystkie te wymyślności regulacyjne mają sens pod warunkiem, że sama budowa sprzęgiełka zapewnia możliwość precyzyjnej regulacji. W nowoczesnych wersjach ma ono z reguły postać kilku tarczek, na przemian z tworzywa typu teflon (rzadziej - z filcu) oraz specjalnych stopów miedzi. Prymitywne sprzęgła w naszych wyrobach krajowych częstokroć z trudem dają się zaledwie ustawić między pełną blokadą a całkowitym luzem. Dobrze jeśli wskutek obrotu szpuli nie dochodzi do samoczynnego zaciskania. Czasami można poradzić sobie zwiększając liczbę tarcz, zmieniając ich materiał, dorabiając oś i nakrętkę z drobniejszym gwintem.
.....
Odrębną grupę kołowrotków o szpuli stałej stanowią modele bezkabląkowe, czyli ze szpulą obudowaną. Wodzik ma w nich postać trzpienia. Zatapia się on na czas zarzucania i żyłka może się swobodnie zesnuwać. Pod wpływem obrotu korbki wysuwa się z powrotem. Zagarnia przy tym żyłkę, której ucieczkę na bok uniemożliwia obudowa.
.....
Kołowrotki ze szpulą obrotową w łowieniu potocznym zdecydowanie tracą na popularności. Spotyka się je głównie w toporniejszych wędkach przystawkowych, gdzie opory odwijania żyłki są niewielkie w stosunku do ciężaru zestawu - na tyle z kolei mocnego, że nie trzeba szczególnie wymyślnych udogodnień i zabezpieczeń przy holowaniu.
Niemniej można wskazać przynajmniej trzy rodzaje zastosowań, w których ta konstrukcja nie traci znaczenia.
Jeden to klasyczne łowienie spławikowe z kołowrotkiem asekuracyjnym. Wymaganą lekkość i zwartość zapewnia właśnie model ze szpulą obrotową. Drugi obszar to muszkarstwo. W nim choćby ze względu na grubość sznura nie wchodzi w grę kołowrotek o szpuli ustawionej poprzecznie w stosunku do kierunku jego odwijania się. Trzeci wreszcie to tzw. multiplikatory.
Nazwa pochodzi stąd, że przekładnia zębata typu zegarmistrzowskiego zwielokrotnia obroty szpuli w stosunku do korbki (z łac. multiplicare - mnożyć). Tak więc prędkością zwijania kołowrotek ten nie ustępuje wersji kabłąkowej. To samo dotyczy oporu przy odwijaniu żyłki. Po odłączeniu szpuli od mechanizmu napędowego, do czego służy przycisk na obudowie, obraca się ona na łożyskach o regulowanym oporze. Nastawne sprzęgiełko cierne chroni żyłkę przed zerwaniem. Jej zwoje zaś układa wzdłuż szpuli sprzężona z przekładnią prowadnica, której skok bywa w pewnym zakresie regulowany. Pozwala to zachować równomierność nawijania przy różnych grubościach żyłki.
Jak widać, multiplikator ofiaruje korzyści te same - choć inaczej uzyskane - co kołowrotek o szpuli stałej. Pod pewnymi względami wręcz go przewyższa...

Na przeszkodzie w większym upowszechnieniu tych doskonałych skądinąd kołowrotków stoi niewątpliwie wysoka ich cena, uzasadniona takimiż wymogami wobec materiałów i kontsrukcji. Kilka lat temu pojawiła się polska wersja: rzemieślniczej konstrukcji Consul. Szkoda, że jego produkcji zaniechano - podobno z powodów cenowo - technologicznych.

*


Dla pełni obrazu wypada dodać, że nadal jeszcze gdzieniegdzie można spotkać ręcznej lub półręcznej roboty kołowrotki o szpuli obrotowej, nadal przez tradycjonalistów używane do spinningowania. Ze szlachetnych materiałów (jak drewno orzechowe), z prostymi lecz pomysłowymi dodatkami (hamulec odśrodkowy, uniemożliwiający nadmierne rozpędzanie się szpuli), stanowią piękne świadectwo dostojnej tradycji. Cóż, skoro nowoczesna technika ma ją za nic.


Źródło:
"Wędkarstwo nowoczesne" - Stanisław Stupkiewicz, wyd. 1991

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wygenerowano w sekund: 0.02
3,719,570 unikalne wizyty